Wyściboliłam kota na kanwie Joli.
Ponieważ ktoś już zrobił "mojego", czyli przypadającego w kolejności dla mnie - zrobiłam ostatniego. Za wiedzą i zgodą Joli, oczywiście.
Na froncie włóczkersowym nie próżnujemy, choć na spotkaniu osttnim byłyśmy we trzy. Dziewczyny pojechały na wakacje. Ale rozgryzłyśmy wzory na dwie czapeczki. Zdjęcia jutro.
I zapisałam się na candy u Kasi. Przecudnej urody miętowa bawełna czeka na mnie. Jeżeli ktoś inny ją dostanie, to tylko przez pomyłkę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 lipca 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Koty i serce
Kot nr 9 na kanwie Beci.
Ten kot miał 4 kolory futerka i piąty na mordkę i jeden krzyżyk różowy na nosek. Za dużo jak dla mnie. Oczywiście nie ustrzegłam się błędów.
Na spotkaniu w sobotę nastąpiła wymiana kanw i zdążyłam już zrobić kota nr 10.
Ten nie był trudny, bo na samego kota tylko dwa kolory. I na pudło dwa.
A ta kanwa nie jest podpisana i nie pamiętam czyja.
:(
No i teraz serca.
Serwetka według wzoru "z wykopalisk", czyli jakiegoś chyba "Młodego Rolnika" uratowanego przed spaleniem, u dziadków na wsi, jakieś 30 lat temu. Szerokość - 36 cm, wysokość - 26 cm.
I od zawsze chciałam zrobić taką - większą nieco.
Wiem - niezblokowana!
Jest kwadratowa - taki był plan. długość boku - 69 cm. Może po krochmaleniu i blokowaniu osiągnie 70?
Ten kot miał 4 kolory futerka i piąty na mordkę i jeden krzyżyk różowy na nosek. Za dużo jak dla mnie. Oczywiście nie ustrzegłam się błędów.
Na spotkaniu w sobotę nastąpiła wymiana kanw i zdążyłam już zrobić kota nr 10.
Ten nie był trudny, bo na samego kota tylko dwa kolory. I na pudło dwa.
A ta kanwa nie jest podpisana i nie pamiętam czyja.
:(
No i teraz serca.
Serwetka według wzoru "z wykopalisk", czyli jakiegoś chyba "Młodego Rolnika" uratowanego przed spaleniem, u dziadków na wsi, jakieś 30 lat temu. Szerokość - 36 cm, wysokość - 26 cm.
I od zawsze chciałam zrobić taką - większą nieco.
Wiem - niezblokowana!
Jest kwadratowa - taki był plan. długość boku - 69 cm. Może po krochmaleniu i blokowaniu osiągnie 70?
niedziela, 21 kwietnia 2013
Koniaków i kot
Kot nr 8.
Nie dokumentowałam wszystkich - to się chyba nie uda. Kota nr 7 pomogła mi zrobić Ula - przerosły mnie 4 odcienie beżu... Ten kot też nie był łatwy ze względu na kolor kanwy - ciemny beż, jasny brąz, kawa z mlekiem, kakao z mlekiem? Kolor taki jakiś... Jak dla mnie za ciemny. Na zdjęciu oczywiście nie widać. Nie wiem jak dziewczyny wyszywają na czarnej! No i błąd - kontur podwójną nitką! Ale jak się zorientowałam, to byłam za połową i szkoda mi było pruć...
I ostatnia moja fascynacja - serwetki koniakowskie.
Wzór: Kram z robótkami 9/2002
Nici białe i beżowe, kordonek typowej, serwetkowej grubości (bez banderoli, więc nie wiem jaki).
Obie mają ten sam środek.
Mała ma średnicę 20 cm, duża 37.
Nie dokumentowałam wszystkich - to się chyba nie uda. Kota nr 7 pomogła mi zrobić Ula - przerosły mnie 4 odcienie beżu... Ten kot też nie był łatwy ze względu na kolor kanwy - ciemny beż, jasny brąz, kawa z mlekiem, kakao z mlekiem? Kolor taki jakiś... Jak dla mnie za ciemny. Na zdjęciu oczywiście nie widać. Nie wiem jak dziewczyny wyszywają na czarnej! No i błąd - kontur podwójną nitką! Ale jak się zorientowałam, to byłam za połową i szkoda mi było pruć...
I ostatnia moja fascynacja - serwetki koniakowskie.
Wzór: Kram z robótkami 9/2002
Nici białe i beżowe, kordonek typowej, serwetkowej grubości (bez banderoli, więc nie wiem jaki).
Obie mają ten sam środek.
Mała ma średnicę 20 cm, duża 37.
piątek, 8 lutego 2013
Kot
Kot nr 6, na kanwie Gosi.
Kontur.
Kontur wypełniony haftem.
Zmyty niebieski pisak i haft w całej krasie.
Narysowanie konturu znacznie usprawnia mi pracę. Przyjemniej się haftuje i mniej mam błędów. Tu na przykład jedynym błędem było narysowanie konturu jedno "oczko" za wysoko...
Ale za to w samym hafciku błędów nie ma!
:)
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Kolejny kot
Kot nr 4 na kanwie Elen.
Po kolejnym pruciu, za radą Dany, narysowałam na kanwie kontur kota.
Pisak jest zmywalny zimną wodą, bez detergentów (detergenty utrwalą niebieściutki kolor i haft będzie nie do uratowania). Skarb! Kupiłam go za radą Joli, dawno już, do zupełnie innej robótki.
Jak widać, koty są rzeczywiście wspólną pracą.
:)
Etapy pracy fotografowane były w różnym świetle - stąd różnice. Ale to naprawdę ten sam KOT.
sobota, 26 stycznia 2013
Kot i coś jeszcze
Z mieszanymi uczuciami deklarowałam udział w zabawie wrocławianek - wyszywanie kotów - jubileuszowe RR. To mój kot nr 5 na kanwie Dany. Ciężko mi idzie. Oczy bolą, kolorki są bardzo podobne i wciąż się mylę. Ale za to kot jest niepowtarzalny!
W pracy dostałam worek turkusowej peonii. Kolorek - jeden z moich ulubionych. Zaczęte rzeczy poszły w kąt i zrobiłam szybko chustę (3 dni). Z podwójnej nitki, szydełkiem bez numeru (grube jest!).
Chusta ma wysokość 110 cm, najdłuższy brzeg - 210 cm. Wzór uniwersalny - wachlarzyki. Frędzli nie będzie, bo nie lubię.
Zdjęcie robił mój syn. Mam nadzieję, że zdjęcie daje wyobrażenie o jej rozmiarze. Robiło się milutko - zaczynam od najdłuższego brzegu i z każdym rządkiem jest mniej oczek do przerabiania.
Idę męczyć kolejnego kota!
sobota, 27 października 2012
Słodkie pierniczki i koty
Zgodnie z wymaganiami zabawy "Słodkie pierniczki" pokazuję zestaw startowy.
Kanwa zdobyczna, nici z zapasów "przedwojennych" - Ariadna. Wzory powiększone na A4, żeby oczu nie wysilać - już kanwa jakaś dziwnie drobna jest.
:)
Zaplanowałam więcej niż trzy pierniczki. Zobaczymy jak się udadzą.
Ponieważ nici są zabytkowe, więc każdego koloru jest po jednym pasemku.
Niektórych są dwa. Z tego powodu na pewno każdy Pierniczek będzie inny.
I nadal hafty.
Wspólnie haftowane koty z "Wrocławiankami" - mój kotek (kotek nr 3) na kanwie Wandy.
sobota, 20 października 2012
Pierniczki
Zapisałam się na pierniczki u Agnety.
Samoobsługowe - sama je sobie wyhaftuję!
Mam nadzieję.
Zabawa ogłoszona dawno, ale dopiero na nią trafiłam.
Trzymajcie kciuki!
sobota, 9 czerwca 2012
Krawcowa doskonała!
Pamiętacie te wykroje w żurnalach mód - "siedem bluzek z jednego wykroju"? Otóż jestem kreatywna w tym temacie!
Co prawda nie siedem, tylko cztery ale w koncu jestem początkującą krawcową.
Zaczęło się od tego, że osiągnęłam rozmiar rekordowy w moim życiu. Jestem grubą babą. Trudno.
Impreza się zbliżała, a ja nie mogłam kupić ciucha. To, co w moim rozmiarze (czytaj - rozmiar "namiot") jest w stylistyce 70+, w sensie wieku.
Trzy dni przed godziną "zero" wyciągnęłam moje gazety "szyciowe" i zaczęłam szukać. Owszem, nabyłam z 10 lat temu zieloną taftę z myślą o studniówce mojej klasy wychowawczej, ale studniówka nie doszła do skutku. Szmata czekała.
Żeby nie zepsuć materiału, uszyłam najpierw bluzkę z płócienka. Materiał dostałam kiedyś od Dany, miałam jej uszyć pokrowiec na wałek do klocków. Uszyłam z innej szmatki.
Jak bluzka się udała, to szyłam dalej. Po praniu obhaftowałam dekolt nitką w kolorze materiału.
Po imprezie - srebrne wesele moich najdawniejszych przyjaciół - odpoczęłam i szyłam dalej.
Żółty materiał chyba też od Dany... Bluzka jest krótsza 10 cm, bo szmaty nie starczyło. Też ma hafcik wokół dekoltu. I ma rękawki. Rękawki dopasowywałam z innego wykroju. Ale nie jestem nimi zachwycona i w następnej są inne.
I ostatnia - czarna, właściwie grafitowa.
Rękawki szydełkowe ze "Stokrotki".
Zdjęcia mają kolory przekłamane, jak zwykle.
Wykrój pochodzi z pisma "Diana Moden" 3/2011, model 26, różni się tylko tym, że środkowa część przodu u mnie jest z jednego kawałka, w żurnalu z dwóch.
Co prawda nie siedem, tylko cztery ale w koncu jestem początkującą krawcową.
Zaczęło się od tego, że osiągnęłam rozmiar rekordowy w moim życiu. Jestem grubą babą. Trudno.
Impreza się zbliżała, a ja nie mogłam kupić ciucha. To, co w moim rozmiarze (czytaj - rozmiar "namiot") jest w stylistyce 70+, w sensie wieku.
Trzy dni przed godziną "zero" wyciągnęłam moje gazety "szyciowe" i zaczęłam szukać. Owszem, nabyłam z 10 lat temu zieloną taftę z myślą o studniówce mojej klasy wychowawczej, ale studniówka nie doszła do skutku. Szmata czekała.
Żeby nie zepsuć materiału, uszyłam najpierw bluzkę z płócienka. Materiał dostałam kiedyś od Dany, miałam jej uszyć pokrowiec na wałek do klocków. Uszyłam z innej szmatki.
Jak bluzka się udała, to szyłam dalej. Po praniu obhaftowałam dekolt nitką w kolorze materiału.
Może nie widać - to tunika jest. Do spodni. Z rozporkami z boku. Przód z trzech kawałków, cięć modelującuch nie widać, bo zdjęcie słabe. Zdjęć ze mną w środku chwilowo nie będzie, bo fotografka mi wyjechała...
Skoro się udało, to zabrałam się za materiał docelowy.
Śliczna, butelkowa zieleń z czarnym połyskiem - tafta. Z wrażenia zapomniałam o rozporkach na bokach. Ale dekolt i pachy odszyłam pliską. Doceniacie fachowe słownictwo?Po imprezie - srebrne wesele moich najdawniejszych przyjaciół - odpoczęłam i szyłam dalej.
Żółty materiał chyba też od Dany... Bluzka jest krótsza 10 cm, bo szmaty nie starczyło. Też ma hafcik wokół dekoltu. I ma rękawki. Rękawki dopasowywałam z innego wykroju. Ale nie jestem nimi zachwycona i w następnej są inne.
Rękawki szydełkowe ze "Stokrotki".
Zdjęcia mają kolory przekłamane, jak zwykle.
Wykrój pochodzi z pisma "Diana Moden" 3/2011, model 26, różni się tylko tym, że środkowa część przodu u mnie jest z jednego kawałka, w żurnalu z dwóch.
czwartek, 24 maja 2012
Warianty
Nie umiem wiązać siatek tzw. igliczką. Owszem, kiedyś próbowałam, nawet mi się udało. Ale... Nie przeszkadza mi to wcale w kupowaniu książek "na temat".
Książka stała się inspiracją do dwóch prac i jednej próbki. Jednej już nie mam - poszła w świat - był to szydełkowy obrusik. Druga - poniżej. Serwetka jest mała - taka do koszyczka na pieczywo.
Taki jest środek.
I zbliżonko mojego ulubionego motywu.
Serwetka wyszyta jest dwoma nitkami muliny niewiadomego gatunku, prawdopodobnie "Ariadny", bo pochodzi z zapasów cioci, ktora kupowała muliny w czasach, kiedy innych firm na naszym rynku nie było (była jeszcze z Nowej Soli, ale farbowała czasem, niektóre kolory i jej "się nie kupowało"). Kanwa to ogryzek otrzymany od Danieli, która go dostała od Joli, która ma zapasy różne. Nie wiem jaki to "rozmiar" kanwy! Kolor? Nie jest biała, raczej kość słoniowa.
Brzeg obrzuciłam jednym rzędem półsłupków, nitką "do szycia ręcznego" z zapasów mojej mamy.
Z resztki nitki zrobiłam próbkę. Chciałam robić ten sam wzór, ale "od środka". W planie jest obrus szydełkowy z kwadratów robionych w ten sposób. Kiedyś go zrobię...
No i całość - książka z serwetką i próbką, otwarta na odpowiednim miejscu. Do haftu wybrałam 4 motywy z ośmiu. Wspomniana szydełkowa serweta była zrobiona w rzędach, dokładnie według wzoru z książki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













