Niby dużo, a minęło migiem.
Szczęśliwi czasu nie liczą?
Policzyliśmy i wyszło 25 lat razem od 27 czerwca 1987 r.
Było słodko - przybył nasz ksiądz, który nas wtedy "stułą wiązał" i także teraz odebrał od nas odnowienie przyrzeczeń ślubnych.
Bardzo nas to oboje wzruszyło...
Byli też najbliżsi przyjaciele - tacy od zawsze, choć nie wszyscy mogli być.
Zdjęcie "z ukrytej kamery", niespodziewanie zrobione, bo nie planowaliśmy fotoreportaży z kościoła.
Lepszych zdjęć nie będzie, ze względu na ochronę wizerunku
:)
piątek, 6 lipca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Kocyk dla Zosi
Wczoraj był chrzest i kocyk został wręczony mamie Zosi. Zosia miała cudną czapeczkę, właściwie kapelusik - szydełkowany z białej bawełny, który zrobiła całkiem inna ciocia. Może uda mi się zdobyć wzór?
Zosiny kocyk jest robiony na drutach z prawie białej anilany z pradawnych zapasów.
Kocyk jest nieduży, taki "wózkowy" rozmiar.
:)
Wzór "z głowy", druty nr 4.
Zosiny kocyk jest robiony na drutach z prawie białej anilany z pradawnych zapasów.
Kocyk jest nieduży, taki "wózkowy" rozmiar.
:)
Wzór "z głowy", druty nr 4.
sobota, 9 czerwca 2012
Krawcowa doskonała!
Pamiętacie te wykroje w żurnalach mód - "siedem bluzek z jednego wykroju"? Otóż jestem kreatywna w tym temacie!
Co prawda nie siedem, tylko cztery ale w koncu jestem początkującą krawcową.
Zaczęło się od tego, że osiągnęłam rozmiar rekordowy w moim życiu. Jestem grubą babą. Trudno.
Impreza się zbliżała, a ja nie mogłam kupić ciucha. To, co w moim rozmiarze (czytaj - rozmiar "namiot") jest w stylistyce 70+, w sensie wieku.
Trzy dni przed godziną "zero" wyciągnęłam moje gazety "szyciowe" i zaczęłam szukać. Owszem, nabyłam z 10 lat temu zieloną taftę z myślą o studniówce mojej klasy wychowawczej, ale studniówka nie doszła do skutku. Szmata czekała.
Żeby nie zepsuć materiału, uszyłam najpierw bluzkę z płócienka. Materiał dostałam kiedyś od Dany, miałam jej uszyć pokrowiec na wałek do klocków. Uszyłam z innej szmatki.
Jak bluzka się udała, to szyłam dalej. Po praniu obhaftowałam dekolt nitką w kolorze materiału.
Po imprezie - srebrne wesele moich najdawniejszych przyjaciół - odpoczęłam i szyłam dalej.
Żółty materiał chyba też od Dany... Bluzka jest krótsza 10 cm, bo szmaty nie starczyło. Też ma hafcik wokół dekoltu. I ma rękawki. Rękawki dopasowywałam z innego wykroju. Ale nie jestem nimi zachwycona i w następnej są inne.
I ostatnia - czarna, właściwie grafitowa.
Rękawki szydełkowe ze "Stokrotki".
Zdjęcia mają kolory przekłamane, jak zwykle.
Wykrój pochodzi z pisma "Diana Moden" 3/2011, model 26, różni się tylko tym, że środkowa część przodu u mnie jest z jednego kawałka, w żurnalu z dwóch.
Co prawda nie siedem, tylko cztery ale w koncu jestem początkującą krawcową.
Zaczęło się od tego, że osiągnęłam rozmiar rekordowy w moim życiu. Jestem grubą babą. Trudno.
Impreza się zbliżała, a ja nie mogłam kupić ciucha. To, co w moim rozmiarze (czytaj - rozmiar "namiot") jest w stylistyce 70+, w sensie wieku.
Trzy dni przed godziną "zero" wyciągnęłam moje gazety "szyciowe" i zaczęłam szukać. Owszem, nabyłam z 10 lat temu zieloną taftę z myślą o studniówce mojej klasy wychowawczej, ale studniówka nie doszła do skutku. Szmata czekała.
Żeby nie zepsuć materiału, uszyłam najpierw bluzkę z płócienka. Materiał dostałam kiedyś od Dany, miałam jej uszyć pokrowiec na wałek do klocków. Uszyłam z innej szmatki.
Jak bluzka się udała, to szyłam dalej. Po praniu obhaftowałam dekolt nitką w kolorze materiału.
Może nie widać - to tunika jest. Do spodni. Z rozporkami z boku. Przód z trzech kawałków, cięć modelującuch nie widać, bo zdjęcie słabe. Zdjęć ze mną w środku chwilowo nie będzie, bo fotografka mi wyjechała...
Skoro się udało, to zabrałam się za materiał docelowy.
Śliczna, butelkowa zieleń z czarnym połyskiem - tafta. Z wrażenia zapomniałam o rozporkach na bokach. Ale dekolt i pachy odszyłam pliską. Doceniacie fachowe słownictwo?Po imprezie - srebrne wesele moich najdawniejszych przyjaciół - odpoczęłam i szyłam dalej.
Żółty materiał chyba też od Dany... Bluzka jest krótsza 10 cm, bo szmaty nie starczyło. Też ma hafcik wokół dekoltu. I ma rękawki. Rękawki dopasowywałam z innego wykroju. Ale nie jestem nimi zachwycona i w następnej są inne.
Rękawki szydełkowe ze "Stokrotki".
Zdjęcia mają kolory przekłamane, jak zwykle.
Wykrój pochodzi z pisma "Diana Moden" 3/2011, model 26, różni się tylko tym, że środkowa część przodu u mnie jest z jednego kawałka, w żurnalu z dwóch.
czwartek, 24 maja 2012
Warianty
Nie umiem wiązać siatek tzw. igliczką. Owszem, kiedyś próbowałam, nawet mi się udało. Ale... Nie przeszkadza mi to wcale w kupowaniu książek "na temat".
Książka stała się inspiracją do dwóch prac i jednej próbki. Jednej już nie mam - poszła w świat - był to szydełkowy obrusik. Druga - poniżej. Serwetka jest mała - taka do koszyczka na pieczywo.
Taki jest środek.
I zbliżonko mojego ulubionego motywu.
Serwetka wyszyta jest dwoma nitkami muliny niewiadomego gatunku, prawdopodobnie "Ariadny", bo pochodzi z zapasów cioci, ktora kupowała muliny w czasach, kiedy innych firm na naszym rynku nie było (była jeszcze z Nowej Soli, ale farbowała czasem, niektóre kolory i jej "się nie kupowało"). Kanwa to ogryzek otrzymany od Danieli, która go dostała od Joli, która ma zapasy różne. Nie wiem jaki to "rozmiar" kanwy! Kolor? Nie jest biała, raczej kość słoniowa.
Brzeg obrzuciłam jednym rzędem półsłupków, nitką "do szycia ręcznego" z zapasów mojej mamy.
Z resztki nitki zrobiłam próbkę. Chciałam robić ten sam wzór, ale "od środka". W planie jest obrus szydełkowy z kwadratów robionych w ten sposób. Kiedyś go zrobię...
No i całość - książka z serwetką i próbką, otwarta na odpowiednim miejscu. Do haftu wybrałam 4 motywy z ośmiu. Wspomniana szydełkowa serweta była zrobiona w rzędach, dokładnie według wzoru z książki.
niedziela, 13 maja 2012
Wyzwanie koliste
Dwa miesiące temu, na spotkaniu wrocławianek, zostało ogłoszone wyzwanie: Zrób coś, dowolną techniką, z dowolnego materiału, w dowolnym kolorze - ma zawierać kształt koła.
Zrobiłam szaliczek. Ozdobny, nie grzejący.
Kolor jedynie słuszny - czerwony, makowy.
Surowiec - Sonata, 2 motki. Nie zostało ani centymetra.
Długość - 2 m (z frędzelkami - 2,14), szerokość 10 cm.
Zrobiłam szaliczek. Ozdobny, nie grzejący.
Kolor jedynie słuszny - czerwony, makowy.
Surowiec - Sonata, 2 motki. Nie zostało ani centymetra.
Długość - 2 m (z frędzelkami - 2,14), szerokość 10 cm.
Szaliczek składa się z małych kółek. Brzeg wykończony jest frędzelkami z łańcuszka i oczek ścisłych (nie mylić z półsłupkami!), ozdobione pikotkami.
Frędzelki są różnej długości - od 5 do 25 oczek łańcuszka, ułożone losowo.
Kółeczka są robione w rzędach, beż cięcia nitki. Czy ktoś chce instruktaż?
środa, 18 kwietnia 2012
Oto szydełkowy kocyk dla małej Jadzi. Ścieg klasyczny - muszelki - jest dwustronny. Włóczka "zdobyczna" (banderolka zaginęła w akcji), bardzo miękka, specjalnie przeznaczona na wyroby dla dzieci, można prać w pralce.
Zbliżenie, celem ukazania ściegu w całej krasie. A kolorki nawet podobne do prawdziwych!
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Kurczakowo-forsycjowa
Wiosenna chusta w kolorze kwitnących forsycji.
Nadaje się jako tło Świątecznych życzeń:
Niech Zmartwychwstały pokaże wam, że żyje.
Ja go spotkałam...
Nadaje się jako tło Świątecznych życzeń:
Niech Zmartwychwstały pokaże wam, że żyje.
Ja go spotkałam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















